Maciej Lesicki na Burmistrza

MACIEJ MARCIN LESICKI – lat 52, rodowity szamotulanin, wykształcenie średnie, przedsiębiorca, prezes Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej „Razem” w Szamotułach.

Wychowałem się na Alei 1-go Maja, a od 16-go roku życia mieszkałem na osiedlu przy Sportowej. Uczęszczałem do Szkoły Podstawową nr 3 i do Zespołu Szkół nr 3 w Szamotułach. Następnym etapem było Technikum Gastronomiczne w Poznaniu. Służbę wojskową pełniłem w jednostkach we Wrocławiu i Skwierzynie. Pracowałem w kilku firmach i dwa razy podejmowałem działalność gospodarczą. Po wejściu Polski do UE wyemigrowałem zarobkowo na 4 lata do Hiszpanii. W 2008 roku wróciłem do Szamotuł. Zajmowałem się działalnością gastronomiczną, później prowadziłem też działalność w branży budowlanej. Od 2019 roku jestem prezesem Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej „Razem” w Szamotułach. Jednocześnie przez ostatnie 15 lat społecznie zajmowałem dziennikarstwem. Jako redaktor naczelny prowadziłem redakcję lokalnej gazety i kilku portali internetowych. W latach 2008-2014 byłem członkiem władz Sparty Szamotuły. W latach 2012-2016 byłem członkiem władz Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej w Poznaniu.

Moja społeczna działalność w skrócie – dziennikarz obywatelski, działacz sportowy, organizator, założyciel Biura Interwencji Społecznej, członek władz Sparty Szamotuły, członek władz Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej.

Społecznie zorganizowałem w Szamotułach wiele imprez o mniejszej lub większej skali. Organizator „Operacji Gniazdo”, „Gali Sportu” w Szamotułach, współorganizator: „Dni Szamotuł”, imprez charytatywnych i zbiórek publicznych, założyciel i koordynator Schroniska dla Uchodźców z Ukrainy w Kępie, miłośnik filmu, sportu i zwierząt.

Chcemy zmiany, a nie zamiany

Wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących wyborach samorządowych prominentni politycy z gminy Szamotuły, rezydujący już na różnych fotelach władzy, postanowili zamienić się stanowiskami.

Burmistrz być może zostanie starostą, były starosta burmistrzem, a na czele gminy chcą też stanąć wiceprzewodniczący Rady Powiatu oraz skarbniczka gminy Oborniki. Kilku odchodzących na emeryturę polityczną radnych zapragnęło też, aby ich stanowiska z wyboru zastąpiły ich dzieci. Krótko podsumowując ten krajobraz – obecni radni i włodarze, którzy doprowadzili samorząd do krytycznego stanu, chcą nadal zachować swoje wpływy. Tworzą nowe komitety, a nazwiska pozostają te same. Dla nich nie liczy się obywatel! Interesuje ich tylko stanowisko, władza, przywileje i… kasa i nieruchomości.

Jako jedyny obywatelski i bezpartyjny Komitet Wyborczy, stworzony przez Szamotulaków dla Szamotulaków, wiemy, że za niektórymi kandydatami na burmistrza znowu stoją ci sami ludzie, którzy przez wiele lat nic dobrego dla Szamotuł nie zrobili – i wiemy, że nie zrobią.

A my nie chcemy powtórki z przeszłości! Nie chcemy Szamotuł uwikłanych od lat w te same układy! Odcinamy się od takiej przeszłości, układów władzy, powiązań partyjnych i rodzinnych klanów. Przypominamy naszym Wyborcom tę oczywistą prawdę – jeżeli się temu wspólnie nie sprzeciwimy, nadal będą nami rządziły układy polityczno-biznesowe. A Nam, mieszkańcom gminy Szamotuły, wciąż nie będzie żyło się dobrze.

Realnie możecie temu zapobiec, głosując 7 kwietnia 2024 r. na naszych niezależnych kandydatów do Rady Miasta i Gminy Szamotuły.

Oddam Wam Szamotuły

Trzeba postawić grubą kreskę! Powiedzieć „nie” starym układom władzy i elitom! Powiedzieć „nie” przedstawicielom prywatnych biznesów i partyjniactwu! Trzeba oddać faktyczną władzę w Szamotułach w ręce zwykłych mieszkańców!

 Za dwa miesiące wybory. 7 kwietnia 2024 r. zdecydujemy o przyszłości naszego Miasta i Gminy na następne lata. Na razie jako jedyny kandydat, ale nie sam, przeciwstawiam się starym układom władzy. Mówię NIE i „rzucam rękawicę” lokalnej nomenklaturze, wpływowym biznesmenom, partyjnym liderom i ich wielkim pieniądzom. Wiem, że będzie to trudna i nierówna walka, ale to Wy zdecydujecie o jej wyniku, a nie ONI.

 Chcę, aby władza w Szamotułach faktycznie wróciła w Wasze ręce. Chcę abyśmy rządzili naszym Miastem i Gminą zgodnie z naszymi potrzebami, a nie czyimś interesem prywatnym. Chcę aby burmistrzem Miasta i Gminy Szamotuły, był ktoś spośród Nas, zwykły prosty człowiek, gotowy na rozwiązywanie prostych problemów, prostymi sposobami.

 Od 15 lat w Szamotułach społecznie zajmuję się mediami obywatelskimi. Obserwuję Was i Samorządy każdego szczebla w całym Powiecie Szamotulskim. Znam Was i Wasze problemy od lat. Nie muszę Was o nie pytać. Nie muszę się ich uczyć. Mijamy się na ulicach, widzimy na spotkaniach i wydarzeniach. Wasze proste problemy można po prostu rozwiązać, trzeba tylko chcieć, a nie pytać mocodawców „czy wolno?”.

 Od lat pomagam rozwiązywać problemy mieszkańców. Jestem kimś kto zadba o Was, Wasz dom, porządek wokół niego, w całej gminie Szamotuły. Przypilnuję, żeby każdy z Was miał to, co w życiu najważniejsze, pracę i dach nad głową, spokój i bezpieczeństwo. Jestem kimś kto całym sobą kocha Szamotuły, kocha Was, a nie „siebie”, Waszą rodzinę, a nie „mnie”. Jestem kimś, kto zadba o to, aby w gminie Szamotuły każdy faktycznie był traktowany na równi z innymi i sprawiedliwie. Nie przez przypadek noszę pseudonim „Serce”.

 W Waszym imieniu mówię DOŚĆ! Już dawno temu w moim sercu z miłości do Szamotuł i każdej wioski w gminie Szamotuły, zrodziła się idea mojej życiowej misji do wykonania. Przeciwko panującym układom i dla Was. Mam, tak jak większość z Was, dość tych układów i zależności. Razem powiedzmy im NIE!

 7 kwietnia 2024 r. w wyborach samorządowych planuję ubiegać się o stanowisko, które pomoże nam wyjść z tego marazmu, pomoże każdemu z Was normalnie żyć. Jest to stanowisko Burmistrza Miasta i Gminy Szamotuły. Chcę pozostać gospodarzem Miasta i Gminy i przede wszystkim pozostanę jednym z Was. Nie zawiodę, to wynika z mojej natury. Jeśli coś robię, robię to całym sobą. To wielka szansa dla Szamotuł. Nie zmarnujmy tego, dla kolejnych pokoleń!

Wywiad dla prasy

Liderem społeczeństwa powinien być społecznik, tak uważam. W Szamotułach jestem od zawsze, chciałbym aby gmina miała w końcu z krwi i kości społecznika jako swojego lidera. Nie ma takiego zawodu, społecznikiem trzeba się urodzić. Mówi się, że Szamotuły mają pecha do włodarzy, a ja przynoszę ludziom szczęście. Mieliśmy lekarzy, nauczycieli, ostatnio dyrektora, obecnie znowu kandydują doktorzy i specjaliści, którzy nigdy niczym nie zarządzali. Żaden z nich nie może się też pochwalić, tak wieloma działaniami społecznymi. Ktoś kto podążał całe życie za karierą, społecznikiem nie będzie, co najwyżej filantropem. Ja traktuję to jako powołanie, a nie kolejny stopień kariery.  Mieszkańcy Gminy widzą, że w tych wyborach Szamotuły ponownie mogą pójść w złą stronę, a moim obowiązkiem jest się temu przeciwstawić. Nie przychodzę do wyborców z niczym. Mamy swój program opracowany na piętnastoletnim doświadczeniu i obserwacji samorządu, jako społecznik – dziennikarz obywatelski. Program jest dostępny na stronie internetowej maciejlesicki.pl i na moim profilu na Facebooku. Zawiera 30 punktów, ale to nie wszystko. Do programu dokładamy 60 priorytetów, do wykonania w trakcie trwania pięcioletniej kadencji. To średnio jeden priorytet na każdy miesiąc kadencji.

Jakie są Pana główne cele dotyczące rozwoju infrastruktury w naszym mieście?
Nasze miasto znajduje się na szlakach kolejowym i drogowym. W dalekiej przeszłości gminy rywalizowały o to, aby takie szlaki przebiegały przez ich teren. Dzisiaj to udręka miejscowej społeczności. Słusznie ktoś wyliczył, że na przejazdach kolejowych tracimy cenne godziny naszego życia. Im bardziej przez lata nas to dotykało, tym bardziej odpowiedź wiadukty i obwodnica, stawała się standardem. Powstaje inne kluczowe pytanie, dlaczego do dziś Szamotuły takiej obwodnicy nie mają? Dlaczego we Wronkach jest, a u nas niema? Może właśnie dlatego, że gminą i powiatem zarządzały niewłaściwie przez nas wybierane osoby, którym w poprzednich kampaniach wyborczych udawało się wyborców oszukać. Po wyborach te osoby ewaluowały nie w tym kierunku co trzeba, bardziej niż obwodnica interesowała ich ziemia, na której ma ona powstać. Jak będzie po tych wyborach? Moim celem jest, aby wiadukty i obwodnica powstawały i to jak najszybciej. 

W jaki sposób planuje Pan zarządzać finansami publicznymi miasta, aby zapewnić efektywne wykorzystanie środków budżetowych?
Z Urzędu na emeryturę odeszła Pani Alicja Kałużyńska. Odejście Skarbnika, to dla każdego samorządu olbrzymia strata, to tak jakby wyrwać serce z organizmu. Żaden samorząd nie powinien być pozbawiany, tak ważnej osoby. No ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. W Szamotułach Pani Alicja pozostawiła jednak po sobie następcę, to odpowiednio wykształcony i przygotowany, będący na bieżąco z finansami Gminy, nowy Skarbnik Pan Witold Koczorowski. Wspólnie z nim zrealizujemy pomysł powołania grupy niezależnych ekspertów, którzy nie tylko pomogą nam wyjść z kryzysu, ale też zaplanować finanse na Dobre Jutro i na dalszą przyszłość dla wszystkich Pokoleń Szamotulan. A jeśli będzie potrzebna pomoc, to zadzwonimy do Pani Ali, na pewno nie odmówi. Jestem pewny, że mieszkańcy Gminy Szamotuły nie pozwolą, aby przyszłość zamknęła się w zaimku „My”, i że będzie to przyszłość nas wszystkich, bez względu na poglądy.

Jakie działania podejmie Pan w celu ochrony środowiska naturalnego i promowania zrównoważonego rozwoju miasta?
Kandydaci strzelają hasłem „Środowisko” i czekają na „Głos Publiczności”. Jeśli trafią z tematem, to splendor, jeśli „Pudło”, to idziemy dalej. Przed wyborami mówi się tyle o ochronie środowiska, ale nikt jakby nie zauważa, że w naszej Gminie od lat nie funkcjonuje Wydział Ochrony Środowiska, połączono go z Wydziałem Inwestycji. W mojej opinii już sama nazwa wskazuje, że jedno z drugim nie może iść w parze. Powrót do funkcjonowania Wydziału Ochrony Środowiska, to jeden z priorytetów naszego programu wyborczego. Inwestycje i rozwój to jedno, a ochrona środowiska powinna być przeciwwagą, stąd mamy taki bałagan. To kluczowe w odpowiedzi na to pytanie. Aby zrównoważyć środowisko i rozwój, trzeba mieć te oba elementy na przeciw siebie „50 na 50”. Dlatego postulujemy też reanimację Wydziału Urbanistycznego. Otaczające nas środowisko bez wątpienia potrzebuje takiego „Koła Ratunkowego”. Musimy brać się za robotę, a inicjatywa musi wyjść z Urzędu. To nie jest gra, trzeba strzelać celnie i bez pudła.

Jaki jest Pana plan dotyczący rozwoju edukacji w naszym mieście, włączając w to szkoły, przedszkola i inne placówki edukacyjne?
Ostatnie miesiące i lata pokazały, że starsze szkoły i przedszkola są niedoinwestowane. W Otorowie ze względu na brak pieca rozważano przeniesienie przedszkola do Szkoły, lokalni radni zapomnieli o przeznaczeniu środków. W Baborowie przez kiepskie działanie władzy, szczególnie tutejszego radnego, stan dachu Szkoły zaniedbano do tego stopnia, że w klasach woda kapała z sufitu. Na remont czeka też dach Szkoły Podstawowej nr 3 w Szamotułach, a w „jedynce” rodzice i dzieci marzą o sali gimnastycznej. Jest jeszcze wiele innych rzeczy do naprawienia. Dlatego pierwszym krokiem będzie inwentaryzacja stanu technicznego budynków, a kolejnym ustalenie priorytetów i pięcioletni harmonogram remontów placówek oświatowych w całej Gminie.

Jakie konkretne działania planuje Pan podjąć w celu promowania lokalnych wydarzeń kulturalnych i artystycznych oraz wspierania lokalnych artystów i instytucji kulturalnych?
Jeśli chodzi o promocję kultury i artystów, zależy mi na stworzeniu czegoś na wzór lokalnej telewizji internetowej, gdzie mieszkańcy będą mogli zapoznać się nie tylko z obszernymi relacjami video, ale w wyjątkowych sytuacjach będą mogli śledzić te wydarzenia na żywo. Będzie to też promocja Szamotuł na cały świat. Wydaje się, że utrzymanie obecnego dyrektora Szamotulskiego Ośrodka Kultury na swoim stanowisku to podstawa, ale o tym zdecydują wyborcy. Ja nie wyobrażam sobie kogoś innego w tej roli. Proszę spojrzeć na ostatnie 10 lat pracy dyrektora. Chociażby Kino Halszka – pamiętam jak dawniej radni zastanawiali się nad jego likwidacją. Obecny burmistrz był temu przeciwny. Zatrudnił właściwego człowieka na właściwym stanowisku i efekty przyszły same. Czy tu trzeba podejmować jakieś konkretne kroki? Z pewnością będę za tym, aby przywrócić „Dni Szamotuł” i jestem przeciwnikiem organizacji imprezy w Mutowie, ten pomysł to absurd.

Jakie inicjatywy zamierza Pan/Pani podjąć w celu rozwoju sportowego mieszkańców oraz promowania aktywnego stylu życia, zwłaszcza dzieci i młodzieży?
Od lat jestem działaczem i wszechstronnym kibicem sportowym. Byłem członkiem władz Sparty Szamotuły i Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Problemy jakie dotykają kluby, są owocem wieloletnich zaniedbań. Nie tylko ze strony władz Gminy, ale też ze strony klubów. Ludzie bali się protestować. Występowały podziały i rywalizacja między klubami o sympatię Burmistrza, taka jest prawda. Trzeba z tym skończyć. To jest upadlanie tych ludzi. Wiem jedno, przepisy zawarte w gminnym programie współpracy i ustawa o organizacjach pozarządowych dają nam wystarczające narzędzia do tego, aby tę sytuację poprawić natychmiast, z dnia na dzień, jednym gestem. Ten gest, to moje wyjście z pomocną dłonią do organizacji. To nie Oni będą musieli przychodzić do mnie, to ja pójdę do Nich. Moja prośba jako przyszłego burmistrza do sportowców, działaczy, kibiców i wszystkich mieszkańców Gminy, którym zależy na rozwoju sportu, od Koźla po Lulinek, od Pamiątkowa po Szczuczyn, będzie prosta: pozwólcie mi realizować Wasze potrzeby, to wszystko załatwi.

Jakie programy społeczne chce Pan wprowadzić w celu wsparcia osób potrzebujących?
W Gminie Szamotuły funkcjonuje OPS. Kierowana przez Panią Iwonę Lembicz-Kwatera instytucja, będzie moim oczkiem w głowie. Znam pracujących tam ludzi i wiem, że swoją pracę wykonują dobrze. No ale dobrze już było, będziemy wspólnie zmierzać do tego, aby było jeszcze lepiej.  Od ponad pięciu lat jestem prezesem Spółdzielni Socjalnej w Szamotułach, wiem z jakimi problemami spotykają się pracownicy OPS. Znam wszystkie programy społeczne realizowane przez Ośrodek, niektóre z nich w pewnych kwestiach wymagają korekty. Z pewnością trzeba zmienić nastawienie społeczne. Problemem jest roszczeniowa postawa mieszkańców, a to rodzi konflikty zarówno w komunikacji, jak i społeczne. W swojej działalności z pewnością nie zapomną o seniorach, o niepełnosprawnych, o ludziach ubogich i potrzebujących. Przede wszystkim zadbam o lokale mieszkalne. O godny dach nad głową dla każdego człowieka, dla każdej rodziny. Nie są mi obce trudne sytuacje z odbieraniem dzieci rodzicom, wykonywaniem niewłaściwie władzy rodzicielskiej, a nawet kłopoty po rozwodach w utrzymywaniu więzi pomiędzy dziećmi a jednym z rodziców. Z babciami i dziadkami również. To poważne problemy społeczne, niestety pomijane przez innych kandydatów. Nie pozbędziemy się problemów, kiedy będziemy udawać, że ich nie ma.

Jakie działania podejmie Pan w celu promowania rozwoju gospodarczego miasta i tworzenia nowych miejsc pracy?
Jednym z punktów programu wyborczego jest stworzenie Inkubatora Przedsiębiorczości. Nie tylko szkolenia i pomoc w zakładaniu działalności. Młode firmy mogą ubiegać się o dofinansowania na rozwój. A jaka jest rzeczywistość? Kto ma na to czas i pieniądze, no i przede wszystkim wiedzę, jak i gdzie taki wniosek złożyć? Ludzie nie mają na to czasu. Bezgranicznie każdego dnia oddają się swojej pracy, która jest dla nich pasją. Nawet jeśli wiedzą jak i gdzie, to nie mają środków własnych i zabezpieczeń finansowych na wnioskowanie o dofinansowanie. Tracą na tym wszyscy, przedsiębiorcy i gmina. Chcemy stworzyć realną pomoc dla naszych mikro i małych firm. Nie jakieś bajki o funduszach z Unii Europejskiej, a konkrety o środkach na rozwój ich działalności. Gmina jako samorząd może udzielać przedsiębiorcom poręczeń, gwarancji i zabezpieczeń finansowych potrzebnych do realizacji umów, takie mechanizmy to nie wszystko, co mamy zamiar realizować. Utworzymy też Radę Biznesu i spróbujemy reaktywować stowarzyszenie szamotulskich kupców.

Jak zamierza Pan angażować mieszkańców w proces podejmowania decyzji dotyczących miasta i wspierać ich inicjatywy społeczne?
Przede wszystkim dam odczuć moim kochanym Szamotulanom, że Szamotuły i wioski są w ich rękach, że mają realny wpływ na podejmowanie decyzji. Oddam obywatelom realną władzę w mieście i gminie. Dla mnie fotel, stanowisko, są drugorzędną sprawą, dla mnie liczy się człowiek. Nie mam zamiaru być władzą dla władzy. Chcę służyć drugiemu człowiekowi, mojej gminie i jej mieszkańcom. Jako Burmistrz wprowadzę zwyczaj, którego w Szamotułach jeszcze nie było. Dyżury Burmistrza na Rynku w każdy poniedziałek. Tak, konsultacje z mieszkańcami będę prowadził na Rynku, na ulicach miasta i gminy, w ich domach. Będę pilnował, żeby im niczego nie brakowało, doglądał czy mają węgiel na zimę, czy mają rachunki za prąd popłacone, czy ich dzieci mają wszystko co potrzeba. Poza tym, moje biurko będzie stało w holu głównym na parterze Urzędu, to tam będę załatwiał sprawy z naszymi mieszkańcami. Wszystko będzie tak, jak to sobie wymarzyłem.